Najczęstsze obawy pacjentów

Decyzja o rozpoczęciu psychoterapii rzadko bywa łatwa. Często towarzyszą jej wątpliwości, lęk i wiele pytań, nawet jeśli ktoś od dawna czuje, że coś jest nie tak. W gabinecie często spotykam osoby, które mówią, że z jednej strony od dawna zastanawiały się nad podjęciem terapii, a z drugiej – bardzo się jej bały i długo odkładały tę decyzję. Takie obawy są zupełnie zrozumiałe i naturalne – warto o nich mówić otwarcie.

Poniżej opisuję najczęstsze lęki, z którymi przychodzą pacjenci rozpoczynający psychoterapię.

1. Będę oceniany/a

Jedną z najczęstszych obaw jest lęk przed oceną. Pacjenci boją się, że terapeuta uzna ich problemy za błahe, przesadzone albo nienormalne. Często towarzyszy temu wstyd i poczucie winy związane z własnymi myślami, emocjami czy zachowaniami.

W terapii psychodynamicznej zakładamy, że wszystko, co pacjent przeżywa, ma swoje znaczenie i sens w kontekście jego historii. W gabinecie terapeutycznym nie jesteśmy po to, by oceniać, lecz by rozumieć i pomagać w przeżywanym cierpieniu.

2. Nie będę umiał/a mówić o sobie

Wiele osób obawia się, że nie będzie wiedziało, co mówić i jak mówić, że zapadnie cisza albo że nie potrafią opowiadać o emocjach. Jest to szczególnie częste u osób, które przez całe życie uczyły się radzić sobie same, ignorować swoje potrzeby lub po prostu nigdy nie miały przestrzeni na rozmowę o sobie. Terapia jest miejscem, w którym – przy wsparciu terapeuty – można uczyć się tej umiejętności.

Warto też pamiętać, że w terapii nie ma obowiązku mówienia ładnie ani logicznie. Można mówić chaotycznie, niepewnie, można milczeć, można nie wiedzieć. To, jak pacjent mówi – albo nie mówi – również jest ważną informacją i częścią procesu terapeutycznego. Czasem warto zatrzymać się przy samej trudności i zastanowić się, co może się pod nią kryć, na przykład: dlaczego cisza jest tak trudna do wytrzymania?

3. Terapia będzie zbyt bolesna

Pacjenci często obawiają się, że terapia oznacza ciągłe wracanie do trudnych wspomnień i przeżywanie bólu. Choć psychoterapia może dotykać bolesnych tematów, jej celem nie jest pogłębianie cierpienia, lecz stopniowe jego rozumienie i łagodzenie.

Tempo pracy dostosowane jest do możliwości pacjenta – nic nie musi wydarzyć się za szybko. Jeśli coś na dany moment jest zbyt trudne, pacjent ma pełne prawo o tym mówić.

4. Stracę kontrolę nad sobą

Niektórzy obawiają się, że w terapii coś się w nich uruchomi – że zaczną płakać, złościć się albo mówić rzeczy, których później będą żałować, zwłaszcza w obecności drugiej osoby.

Lęk przed utratą kontroli często wiąże się z wcześniejszymi doświadczeniami, w których emocje były czymś niebezpiecznym lub nieakceptowanym. Relacja terapeutyczna ma służyć właśnie temu, by emocje mogły pojawiać się w bezpiecznych warunkach – z kimś, kto potrafi je przyjąć, pomóc je zrozumieć i regulować, a nie osądzać.

5. To będzie trwało latami

Psychoterapia psychodynamiczna bywa kojarzona z bardzo długim procesem, co może budzić niepokój – zarówno emocjonalny, jak i finansowy. Pacjenci pytają: Czy ja się kiedyś z tego wyleczę?

W praktyce długość terapii zawsze ustalana jest indywidualnie i zależy od celów, potrzeb oraz możliwości pacjenta. Trudno określić ją na samym początku – jest to proces oceniany na bieżąco. W trakcie terapii mogą pojawiać się myśli o jej przerwaniu lub zakończeniu. Warto o nich mówić i wspólnie zastanawiać się, czy to odpowiedni moment. Czasem są one sygnałem gotowości do zakończenia pracy, a czasem nieświadomą próbą uniknięcia czegoś trudnego – dlatego dobrze nie podejmować takich decyzji pochopnie.

Sam proces kończenia terapii również nie odbywa się z dnia na dzień. Zwykle poprzedzony jest kilkutygodniowym okresem podsumowywania wspólnej pracy i pożegnania. Już samo lepsze rozumienie siebie często przynosi ulgę i realne zmiany w codziennym funkcjonowaniu.

6. Moje problemy są za małe / za duże

Jedni obawiają się, że ich trudności są niewystarczająco poważne albo że przesadzają, inni – że są zbyt skomplikowane i terapeuta sobie z nimi nie poradzi. Obie te obawy często wynikają z porównywania się z innymi oraz z braku zaufania do własnego doświadczenia. Mogą mieć też swoje źródło w wcześniejszych przeżyciach, na przykład wtedy, gdy czyjeś uczucia nie były słyszane lub traktowane poważnie.

Nie ma obiektywnej miary ważności problemów. Jeśli coś powoduje cierpienie, wpływa na relacje lub poczucie własnej wartości – to wystarczający powód, by szukać pomocy.

Lęk przed terapią jest powszechnym zjawiskiem, ale – co ważne – nie jest przeszkodą. Często staje się jej istotnym początkiem. Wiele obaw, które pacjenci przynoszą do gabinetu, z czasem staje się tematem pracy i źródłem wglądu w siebie.

Jeśli rozważasz terapię i masz wątpliwości, warto poruszyć je już na pierwszym spotkaniu. Psychoterapia nie jest egzaminem ani zobowiązaniem na zawsze, lecz zaproszeniem do wspólnego przyglądania się temu, co trudne – w bezpiecznej relacji.